czwartek, 7 kwietnia 2011

Być w niebyciu

Miewacie takie uczucie czasami, ze jesteście, ale jakby was nie ma? Ale nie może przecież was nie być. Wasze ciało siedzi na łóżku, krzesełku czy w fotelu, widzicie to co się dzieje przed wami, ścianę, telewizor, inne osoby, słyszycie dźwięki, czujecie zapachy... Ale was nie ma. Próbujecie myśleć o czymś, o czymkolwiek, ale jakby po co... Jak to... Myśl myśl myśl...

Stan zawiśnięcia między światami, między świadomością i nie świadomością. Stan kiedy nic się nie chce robić, ale jednocześnie chciałoby się zrobić wszystko. I tak się siedzi...

I siedzi...

I siedzi...

Robić coś, czy może nie robić?...

nic...

nic...

nic...

No bo co tu robić? Tyle jest do zrobienia. Tyle rzeczy ma się czasami do zrobienia i najchętniej zabrałoby się za nie wszystkie na raz. Na wszystkie na raz się ma pomysł, ale nie wie się od której zacząć? No bo która jest najważniejsza, skoro wszystkie wydają się stać na równi?

A może nie robić nic? Bo jak nie można wszystkiego na raz, to co ma się robić?

Stan między stanami... Stan między mocą a nie mocą... Stan gdzie wie się czego chce, gdzie w końcu wie się co trzeba zrobić i jak i po co, jest jakiś plan, ale jednocześnie nie można zrobić nic... Niemoc w mocy... Moc w niemocy... Nie można zrobić nic bo chciałoby się wszystko na raz. I zaczyna się robić jedną rzecz, ale nasz mózg jakby ginie w tym co robi... To może następną rzecz? I znowu ginie... Tyle chce się zrobić, tyle myśli jest w środku, tyle planów, że to co można by było zrobić teraz ginie gdzieś wśród nich... Natłok myśli zagłusza wszystko i robi się z niego jedna wielka plątanina, jeden wielki szum....

Szszszszszsz....

Szszszszszsz...

Szszszszszsz...

Robić coś? Czy nie robić... Robić? Czy nie robić... Może zrobię bo tyle jest w sumie do zrobienia i mam tyle planów... Ale z drugiej strony to po co teraz robić? Bo niby jak, skoro nie wiem co robić...

Robić...

Nie robić...

Tik...

Tak...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz