piątek, 25 marca 2011

Miękka delikatna skóra w standardzie


Ostatnio miałam trochę czasu dla siebie, więc jak chyba każda młoda dbająca o siebie kobieta, postanowiłam zająć się sobą. Nie chciałam tracić na to nie wiem ile czasu, po prostu chciałam zrobić ze sobą to co powinnam robić co rano, ale nie zawsze z tym zdążam. Do tych czynności należało między innymi: wzięcie prysznica, umycie głowy, nałożenie odżywki na włosy, golenie wszystkiego co ogolone być powinno, lub wypada żeby było ogolone, użycie pillingu do ciała, pozbycie się zrogowaciałego naskórka z pięt, mycie zębów, nitkowanie zębów, pilling twarzy, tonizowanie twarzy, maseczka oczyszczająca na twarz, nawilżanie twarzy, nałożenie kremu antycelulitowego, nałożenie kremu ujędrniającego na biust, nawilżanie ciała balsamem, nawilżenie piętek itp... itd... w pewnym momencie doszło do mnie, ile czasu to zabiera. Gdybym z czystym sumieniem praktycznie co rano, spędzała tyle czasu w łazience, a potem jeszcze miałabym zająć się resztą porannych zajęć (ścielenie łóżka, przygotowywanie śniadania, itp.) musiałabym wstawać ok trzech godzin przed wyjściem z domu. Jeśli chodziłabym do pracy np., na ósmą, musiałabym wstawać o 5. Katorga? Poświęcenie? Głupota? Czy po prostu życie?

Od lat wizerunek idealnej kobiety zmienia się wbrew pozorom bardzo szybko. Część z nas nadąża naturalnie nad tymi zmianami, inne starają się nadążyć, a jeszcze inne nawet o tym nie myślą, bo nie mają na to czasu. Jak można nadążyć nad tymi zmianami mając dzieci, męża, dom i do tego jeszcze pracę? Wszystkim trzeba się zająć, nawet jeśli mamy osobę, która nas choć trochę odciąży.

Mężczyźni "wymagają" od nas tego, żeby nasze włosy były miękkie i pachnące, skóra delikatna, pięty nie drapiące, cellulit jest be, rozstępy są fe, tłuszczyk jest fajny ale nie do końca, i najlepiej żebyśmy zawsze były miłe, słodkie, gotowały i robiły wszystko, żeby naszym panom i nam było jak najlepiej. I staramy się jak głupie, żeby być "cacy", chudniemy, ćwiczymy, nakładamy kosmetyki, i tak w kółko. I czasem tylko usłyszymy "ładnie wyglądasz" albo "kochanie Twój jeżyk mnie drapie".

A jeszcze niedawno, praktycznie jedynymi kosmetykami jakie się używało, była pasta do zębów, krem bambino, szare mydło, szminka i jakaś perfuma. Nie wspominając już o tym, że widok nieogolonych nóg był normalny. Teraz jest niewybaczalne, żeby kobieta nie zdążyła się tym zająć.

Niektóre mają naturalnie zakodowane żeby dbać o siebie i podążać za trendami, inne muszą się starać, a jeszcze inne się tym nie przejmują. Ale co z naszymi panami? Jedni tolerują to, że nie zdążymy ze wszystkim, a inni nie dopuszczają tego, że kobieta może coś zaniedbać. I dobrze niech tak będzie, ale czy nam jest miło, gdy nasz mężczyzna drapie nas w nocy piętami? Chyba nie do końca. A na słowa "kochanie drapiesz mnie", albo "kochanie masz szorstką skórę" reagują jak rozdrażniona mucha. Jak to jest? Dlaczego tylko my mamy o siebie dbać a nasi panowie nie? Oczywiście są różni panowie, którzy dbają o siebie za bardzo i wtedy nazywamy ich zniewieściałymi, albo i tacy co nie dbają o siebie w ogóle i w takim wypadku nie chcemy mieć z nimi nic wspólnego. Nie chce oczywiście powiedzieć, że nasi mężczyźni mają używać aż tyle kosmetyków co my. Nawet nigdy bym chyba nie próbowała przekonywać żadnego z nich, bo to by było jak przekonywanie ściany, żeby się przesunęła o metr, ale myślę że żyletka, nożyczki, pumeks, balsam do ciała, perfuma i rzeczy po goleniu, powinny być w standardzie.

Tak miło jest się przytulić do miękkiej i delikatnej skóry, ocierając stópką o stópkę...
Published with Blogger-droid v1.6.7

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz